Jeżeli komuś się wydaje, ze hulajnoga to hipsterski wymysł dla zbyt leniwych na rower, niech dobrze popatrzy. To elektryczne cudeńko (prędkość do 35 kmh, maksymalne obciążenie 200 kg, kanapa dla dwóch osób, zasięg do 60 km na jednym ładowaniu) ma zgoła nie „zabawkowy” rodowód. Konstrukcja, pomijając silnik, do złudzenia przypomina legendarnego Crushmana 53 – amerykański skluter dla spadochroniarzy, wykorzystywany w czasie II wojny światowej.

Oryginalny skuter spadochroniarzy miał składaną kierownicę i był dwukrotnie szybszy, ale na elektrycznej hulajnodze nikt nie zamierza atakować wrogich pozycji, ani skakać na spadochronie. Oba wehikuły mają jedną cechę wspólną: duże „balonowe” opony, które świetnie poradzą sobie nie tylko z polem walki, ale i z każdą dziurawą miejską ulicą, czy chodnikiem.